Ta strona wypełniona zostanie pamiętnikarskim zapisem najbliższych 45 dni

 
 


dzień 1


Przechwytywanie 2JPG

Całkiem wspaniałe popołudnie :) Nie wspomnę ile czasu trwały przygotowania do tej szczególnej chwil. Wreszcie początek wielkiego finału. Pierwszy telefon zwiastujący  określoną prawdę - oczywiście do Siostry, którą w dalszych kartach pamiętnika nazywał będę Henryką. To osoba niezwykle pomocna w realizacji moich wyobrażeń, pomyśleń i twórczych zapędów. Należy się jej pierwszeństwo w tym radosnym komunikacie. Kolejny na liście Mateusz (mój młodszy syn), ostatnio mocno podprowadził internetowe stronice mające promować dziś rozpoczęte wydarzenie. Kiedy dowiedział się o dobrej nowinie, zapowiedział odwiedziny na stronie polakpotrafi.pl. Realia dzisiejszego dnia spowodowały, że z zapałem podjąłem próbę zaklejenia silikonem przeciekającej rury w łazience. Biorąc pod uwagę, że zajęcie to oczekiwało na moje zainteresowanie już od przeszło tygodnia - efekt dobrych wiadomości - objawił się wykonaniem tego zadania. Popędziłem do pracy. U celu otwieram laptopka, wchodzę na onet i zaglądam do poczty. Jest wiadomość z polakpotrafi:

Hej!

Twój Projekt otrzymał nowe wsparcie w wysokości 10 zł.

Dotychczas na Twój projekt wpłacono 10 zł. Oby tak dalej!!! Nie przestawaj promować swojego projektu!

Pozdrawiamy,
Zespół PolakPotrafi.pl



Super! Pierwsze finanse wpłynęły na poczet oczekiwanej sumy. Druga wiadomość od Mateusza. W załączniku przesłał mi kod qr do polak potrafi


Przechwytywanie ppJPG
Teraz wystarczy wydrukować i nakleić na szybę wystawy. Gość, który będzie oglądał ekspozycję, wystarczy, że zeskanuje sobie ten obrazek telefonem i...jak jeden mąż - wyświetli na ekranie swojego telefonu stronę projektu "Wesele Figaja".
Oczywiście punkty ksero, zamknięte już na amen. To nic, zajrzę do całodobowego punktu na Nowowiejskiego. Pracę kończę o 22.00 - to jedyna szansa na wydrukowanie jeszcze dzisiaj.
Wyjaśniło się pierwsza "dycha" tytułem kapitału na książkę - wpłynęła z konta Mateusza. Sympatyczne :)
To tak jak zima drogowców - zaskoczyła mnie oczekiwana wiadomość - strona z odnośnika w powijakach.
Nic to, że niekompletna ale pozostawiona w nieładzie - porozpoczynane teksty, niezagospodarowane miejsca straszą niedoróbką. wszystko jakoś się rozłazi...mam co robić. Trzeba teraz jak najszybciej pozamiatać i nakryć do stołu - przecież zaprosiłem Gości. Wierzę, że już jutro rano nie będzie śladu po bałaganie.


 

dzień 2

                                  29.12.2018 03:38:12

Nie, żebym nie mógł spać ale dzisiaj przebudziłem się wyjątkowo wcześnie. Mała tkwiła w połowie drogi do czwórki. Duża sięgała dwudziestej drugiej minuty przed godziną czwartą. Zaczynam od wskazówek - to zdrowy objaw. To zapewne podświadomość zdająca sobie sprawę z ogromu zadań jakie nas czekają przez najbliższe - już tylko 44 dni. Swoją drogą, to liczba sprzyjająca aktualnym tematom i wydarzeniom. Przebiegłem wzrokiem wynik wyszukiwarki pana Google i...dzisiaj w sobotę, najwcześniej zaczynają kserować na Jeżycach. Mam zadanie wydrukować wspomniany wczoraj kod od Mateusza oraz że tak powiem:  sprawy pisemne objaśniające w paru słowach cel wystawy na Gwarnej. Potem trzeba to będzie wprowadzić w scenografię. Tak, żeby ktoś skojarzył, załapał i dał się prowadzić wskazaną drogą do celu. A cel jest jeden - wydać książkę:) Wczoraj w tym zawirowaniu, nie zdołałem podzielić się radością zaistnienia z Andrzejem. W całym tym zgiełku jest moim Mentorem, poważnym dostawcą otuchy i wiernym kibicem moich poczynań. A przy tym wszystkim popularnym poznańskim dziennikarzem, wykładowcą sztuki władania słowem z ogromnym stażem w tym zajęciu. Gdybym miał określić w czterech słowach nasze relacje, zrobiłbym to w ten sposób: "od Nauczyciela do Przyjaciela". W każdym przypadku - z wysokiej półki! Do tego tematu pewnie jeszcze nie raz w tym zapamiętywaniu powrócę. Czekam d przyzwoitej pory dnia i telefonuję.

 8:00 - biegnę odbijać litery.

10:46 - Obrazki zrobione, rozmowa z Andrzejem - była. Chyba go ta wiadomość ucieszyła, zdaje się być fanem mojego pomysłu. Dzielnie mi towarzyszy w moich postępach. Zadałem mu pytanie w pewnej kwestii. Przyszedł mi do głowy pomysł, żeby mateuszowy kod do skanowania zamieścić na tle obrazu:  Jan van Eyck „Małżonkowie Arnolfini"  z 1434 roku.(eksponat - kopia jest na wystawie) Takie połączenie dalekiej przeszłości z elementem jak najbardziej współczesnym, powinno dodatkowo zaintrygować. Andrzej jakoś niezupełnie podzielał moje myśli w tym temacie. Podniósł kwestię praw autorskich do dzieła malarskiego w odniesieniu do wykorzystania dla własnej prywaty. No właśnie, czy można bezkarnie wykorzystać to dzieło w zabiegu marketingowym? Opinia przyjaciela jeszcze bardziej podkręciła moją motywację, żeby takiego kolażu dokonać. Nie dopatrując się żadnej "zdrady stanu" w postanowieniu, dokonałem zaplanowanej mistyfikacji. Ba, nawet po głowie krąży mi kolejne doskonalenie zamiaru. A co by było gdybym sam na siebie naskarżył, że przy prezentacji zauważono ślady, niejako naciągnięcia praw autorskich i  rozdmuchał problem jako kulturalną aferę? Sam do siebie uśmiecham się w myślach, może jeszcze wykorzystam ten wątek.

Nie potrzeba było wiele czasu jest 19:39, a na facebooku pojawiła się pierwsza oficjalna wzmianka o moim projekcie na platformie Polakpotrafi.pl:

Mariusz FigajPrzed chwilą ·

WP_20181229_10_23_04_Projpg

W Poznaniu przy ulicy Gwarnej w witrynie Domu Książki zadomowiły się stare fotografie ślubne. Wydarzenie zorganizowane przez poznaniaka, który zainteresował swoim pomysłem kadrę platformy Polak Potrafi. W ten sposób, zamieścił na portalu projekt publikacji książkowej. Obecna wystawa zatytułowana identycznie jak promowana książka, ciekawe narzędzie marketingowe dla pozyskania publiczności. Sporo nowatorskich pomysłów od odważnych powiększeń obrazów ślubnych do oryginałów zamkniętych w ściankach szkła laboratoryjnego. Wystawa zwraca uwagę przechodniów. Zatrzymują się przed witryną, by dojrzeć prezentowane fotografie. Najbliżej szyby wystawowej wyeksponowany został obraz Jan van Eyck „Małżonkowie Arnolfini" z 1434 roku. Portret małżonków - ikona małżeńskiego wizerunku. Być może dlatego autor wystawy wybrał ten obraz żeby zrobić troszeczkę zamieszania. No bo jak inaczej. Na najbliższym planie obrazu wystawy eksponowana kolorowa kopia wspomnianego dzieła, a w centrum kadru trochę toporny czarno-biały prostokąt robiący za tajemny kod. Właśnie ten punkt, po zeskanowaniu telefonem, wprowadza zwiedzającego na stronę internetową przygotowaną specjalnie na okazję wystawy. Pierwszy "klik" i zapoznajemy się z ideą projektu Polakpotrafi.pl i wreszcie clou prezentacji - propozycja wsparcia dla realizacji pomysłu. Na inwestorów czekają nagrody. Tyle tytułem zapowiedzi. Proponuję wrócić do rozgrzebanego problemu. Na ile ta sytuacja mija się z celem zasad prawa autorskiego? Czy dopuszczalne jest widzimisię wobec "posągu" sztuki malarskiej, polegającej na kolażu poważnego, światowej sławy dzieła z mizernym graficznie wytworem współczesności - w pewnym sensie dla pozyskania splendoru, zainteresowania i promocji. Czy to może zaszkodzić renomie obrazu? Czy odbije się rykoszetem na projekcie autora?



 

dzień 3

                                  30.12.2018 niedziela z perspektywy poniedziału

Byłem przekonany, że o tym zameldowałem. Okazuje się, że nie. W sobotę dotarł mail z wiadomością kolejnej wpłaty. Ktoś wybrał nagrodę w postaci drukowanej książki i wpłacił 50 złotych (wartość tej nagrody). Super wiadomość! Pozostało jeszcze 299 egzemplarzy do sprzedaży a raczej do przed - przedsprzedaży. Puściłem wodze fantazji, żeby rozpoznać nadawcę wspomagającego mój projekt, kiedy gdybania przerwał głos Mateusza: - Aleksander Długosz!

- Co Aleksander? spytałem

- Jest napisane, że taki gostek dokonał wpłaty. - odpowiedział syn - Na stronie masz specyfikacje podpowiadającą namiary dotyczące darczyńców.

W popłochu zadowolenia nie od razu skojarzyłem, że to Aleksander z tych Długoszy co to zamieszkują naprzeciwko nas. Sąsiad zrobił mi wydłużony uśmiech i potwierdził wiarę w bliskich :). W końcu to bliski sąsiad. Mieszkamy drzwi w drzwi. Dzielą nas jakieś trzy metry, może niecałe. To tak tytułem żartu miejscowego. Tak na poważnie jesteśmy niezwykle zgodnymi sąsiadami i żyjemy na przyjacielskiej stopie :) Ma udział a akcji Polakpotrafi - Dzięki jego uprzejmości, na wystawę o której czasami wspominam, dotarł niezmiernie cenny eksponat - aparat fotograficzny z XIX wieku. Przedmiot ogromnej wagi, zarówno jako muzealny zabytek jak i pod względem kilogramów, które ważą. Ja to mówią we dwóch chłopa ledwie daliśmy radę :).

Stare znajomości powracają jak bumerang. Ten ponad wiekowy aparat fotograficzny, użyczył bezinteresownie na czas wystawy Jarek Senger - poznański mistrz Fotograf. W jego studiu, na poznańskiej Wildzie od zarania dziejów towarzyszy mu pewnie stojąc na nogach jak dobry duch tego zakładu fotograficznego. Jarku! Dziękuję. Na wystawie aparat sprawia wrażenie, przyciąga wzrok i czyni dobrą robotę. Na olbrzymim obiektywie wygrawerowany napis: No 14,274 HERMAGIS - to francuska firma, prawdopodobnie działająca od XIX wieku do połowy XX wieku. Rarytas.  Przyglądając się cyfrom numeru i rozpatrując dalszą interpretację w klimatach numerologi odczytujemy, sumując cyferki 1+4+2+7+4 = 18 - idąc dalej 1+8 = 9. Zajrzymy na chwilę do interpretacji tej cyfry  ( zbliżającej się nieuchronnie w zapisie daty oczekiwanego Nowego Roku :). W źródłach odnajdujemy treść zwracającą się do kobiety. Aparat - to może niezupełnie ale jak użyjemy poprawnej nazwy : kamera fotograficzna - to już będziemy na topie w odczytywaniu interpretacji. A tam - już w tytule: "Kobieta Anioł", a dalej czytamy - "Jesteś idealistką i masz charyzmę. Potrafisz pociągnąć za sobą tłumy, by wspólnie coś zrobić dla innych. Jako Dziewiątka wyróżniasz się zdolnościami pedagogicznymi. Doskonale odnajdziesz się w roli nauczyciela w szkole, możesz też służyć innym za wzór do naśladowania."

Nic dodać, nic ująć wybór eksponatu okazał się idealny :).



 

dzień 4

                                                                                                                                                               31.12.2018 r.

To ostatni poniedziałek tego roku. Mówią, że jaki poniedziałek taki cały tydzień. Zadbajmy wtedy, żeby dzień spędzić wspaniale, kalendarz ułatwia zadanie sugerując, że to właśnie dzisiaj imieniny obchodzi Sylwester:)

1826 - pierwsza fotografia

1838 - pierwsza fotografia ludzi

1854 - pierwsza sesja fotografii ślubnej

1858 - pierwsza fotografia lotnicza

1861 - pierwsze trwałe zdjęcie kolorowe

2019 - pierwsza publikacja na temat historii fotografii ślubnej



 
 

 

dzień 5

                              01.01.2019 r.

Wszystkiego kolorowego, barwnego i w pozytywnych odcieniach! - Takie mam życzenia dla Państwa na wszystkie dni rozpoczętego kalendarza 2019. Dla siebie mam życzenia podobne plus oczekiwanie, że będziecie z ciekawością uczestniczyć w powołanym do życia wydarzeniu dotyczącym Wielkopolan na Polakpotrafi.pl

Korespondencją do Państwa rozpoczynam rok nowy, który tkwi w mojej świadomości jako realizacja marzenia, pasji, długoletniego zainteresowania. Punktem zapalnym te wiadomości jest fotografia, dawna fotografia ślubna. Od ponad dwudziestu lat zbieram fotografie ślubne. Wystawę: "Wielkopolanie na ślubnym kobiercu" zaprezentowałem publiczności już 12 razy. Obecnie eksponaty wystawione są do publicznej wiadomości w sporych rozmiarów witrynie wystawowej w samym centrum Poznania. Ta ekspozycja przygotowana została w celu marketingowym. Jest elementem promocji służącej wsparciu projektu publikowanego obecnie na platformie Polakpotrafi.pl. Celem tych zabiegów jest zgromadzenie funduszy na wydrukowanie książki mojego autorstwa - "Wesele Figaja" - Wielkopolanie na ślubnym kobiercu.
Do Państwa zwracam się z prośbą o podpowiedź, a może i pomoc w znalezieniu pomocnych narzędzi dla rozpropagowania towarzyszącej wydarzeniu idei.
Pozostaję w ogromnej ciekawości oczekiwania na odpowiedź.
Pozdrawiam noworocznie
Mariusz Figaj

Jest godzina 19:38 , trwa Nowy Rok, a w statystyce odwiedzin promocyjnej strony Polakpotrafi.pl dzisiaj odnotowano zaledwie 11 wejść :(. Widać, to nie najlepszy czas na tego rodzaju zabiegi marketingowe. Ale jedziemy dalej, może oś drgnie jutro. Jestem dobrej myśli. Na razie wymyśliłem sobie, że spróbuję zainteresować kilkudziesięciu przedsiębiorców z którymi miałem przyjemność współpracy w przeszłości. Zaproponuję, żeby pomogli w realizacji projektu - oferując nagrody ( w postaci własnej usługi ślubnej czy weselnej). Taka ślub-lista nagród dodatkowych ma szansę zainteresować środowisko wybierających się za żonę czy za męża w najbliższym czasie.

Prowadząc wydawnictwo ślubne, często organizowałem konkursy dla czytelników. Z pozyskaniem  dawców nagród nie było specjalnego kłopotu. Spróbuję powrócić do pomysłu ja sprzed lat. Czy pomysł zachwyci, zorientujecie się śledząc listę nagród na stronie promocji. Ja trzymam kciuki za skuteczność :)








 

dzień 6

                                   02.01.2019 r.

Wczorajsza statystyka podwyższyła się do 45 odwiedzin. Dzisiaj jeszcze wygląda mizernie. Nie podałem do wiadomości wczorajszego postępu finansowego, a sprawił, że razem jest 130 zł. Szalenie dużo pozostało jeszcze do założonej sumy ale przecież ten rynek też jest w zasadzie nieprzewidywalny i nie wiadomo kiedy i za czyją przyczyną stan rzeczy może wszystko zmienić, oczywiście na plus :)
Kiedy zamieściłem w galerii swojego wirtualnego muzeum, fotografię z roku 1921 (https://myvimu.com/exhibit/54771772-srebrne-wesele), przedstawiającą srebrne gody pary małżonków, która ślubowała w końcówce XIX wieku - dostałem w odpowiedzi od osoby zwiedzającej moją ekspozycję list z załącznikiem. W środku znalazłem takie samo zdjęcie z naniesioną informacją kto jest kim na przedstawionej licznej grupie, biorącej udział w uroczystości. Sympatyczny kontakt z Panem Zbysławem rozpoczęła ta  fotografia. Taka sama towarzyszyła przez lata, zawieszona na ścianie rodzinnego domu Pana Zbysława. Dlaczego akurat teraz wzięło mnie na te wspominki? Wszystko mi się przypomniało, kiedy rozszyfrowałem, że nadawcą trzeciego posiłku dla dobra sprawy wywołanej na Polakpotrafi - jest właśnie Pan Zbysław.:) Dziękuję


 

dzień 7

                                   03.01.2019 r.

Witam. Wczorajszy dzień zamknął si ę liczbą 46 odwiedzających. Żadnego z nich nie przekonałem do wsparcia pomysłu . Czekamy dalej.


 

dzień 10

                                                                                                                                                                         06.01.2019 r.

To już się kończy dziesiąty dzień wystawienia projektu do wiadomości publicznej. Podsumowując, projekt odwiedziło 346 osób, stan kasy wyraża się sumą 140 zł. Ostatni ą dyszkę w tym sejfie umieścił nierozszyfrowany dotychczas cykumyk . Dziekuję za wsparcie :)


 

dzień 11

                                                                                                                                                                          07.01.2019 r.

Wczorajszy dziesiąty dzień wystawy mojego projektu wymaga dodania arcyważnej informacji. Mianowicie przekroczyliśmy Rubikon - zamiar projektu stał się nieodwołalny i jeszcze bliższy do osiągnięcia. Przełomowego wsparcia dokonał mój przyjaciel Andrzej z Katowic. To On wymyślił w naszym kraju pierwsze Targi Ślubne. On był dla mnie "wzorcem metra", kiedy przebojem pojawiliśmy się z podobnym tematem powołując do życia pierwsze wielkopolskie targi ślubne. To właśnie tu wszystko się zaczęło z dużą publicznością, mam na myśli pierwszą wystawę "Wielkopolanie na ślubnym kobiercu" Odwiedziło nas około 3 tysięcy gości. Wystawialiśmy oryginalne pamiątki ślubne. Eksponaty do tej prezentacji zbierałem przez siedem lat. Wystawa trwała 8 godzin. W cyfrach widać postęp:) Najważniejsze, że było przesympatycznie, ciekawie i tłoczno - wydarzenie dodało mocy dla kolejnych takich pokazywań. Dzisiaj odpowiedziałem Andrzejowi z Jaworzna (tak będę nazywał tego bohatera, żeby odróżnić od innych Andrzejów) w te słowa:

Witaj Andrzeju.
Razem przebrnęliśmy przez zaczarowany próg jednego procenta :)) Teraz dopiero się zacznie! Dziękuję za wsparcie i zainteresowanie moją \"tfuuurczością\". Jak widzisz nie odpuściłem sobie tematu i drążę na różne sposoby. Gdybym nie wiedział, że masz teraz w tym okresie ręce pełne roboty, namawiałbym żebyś bez przerwy zaciskał kciuki w mojego projektu intencji.
Jak by naszedł Ciebie jakiś pomysł do wykorzystania dla mojej promocji, to ślij natychmiast! Czas postępuje odwrotnie proporcjonalnie do wsparcia ale skoro przekroczyliśmy razem tę powstrzymująca działanie granicę, to teraz pójdzie jak z płatka:) Jesteś znaną osobą w branży, nie zdziwię się jak za Twoim przewodem w myśl naśladownictwa Wzorów, zaczną teraz złotówkową monetę sypać do wora moich oczekiwań:))) Warto było wprowadzić ten projekt, żeby chociaż na chwile powrócić do czynnej strony naszej znajomości.

Pozdrawiam Ciebie z poznańskiej ziemi, wielkopolskich płodnych pól i przede wszystkim połaci lasów obracających się na oczekiwany papierek - tym razem dla mojej książki :)

Mariusz

 

dzień 12

                                              08.01.2019 r.

Na zdjęciu menzurka z pokracznej perspektywy. Naczynie robi za wzorzec pierwszego tysiąca ( z 15 spodziewanych), a zielona ciecz wypełnia plus minus obszar zajmujący wartość 200 zł. Tyle właśnie w dniu wczorajszym, a po prawdzie także dzisiejszym - wynosi pula zgromadzonych środków. Nie czarujmy się. W takim tempie wzrostu, szanse są znikome ale przecież nikt nie zaprzecza, że tempo może nagle przyśpieszyć :)

Wpadłem dzisiaj na pomysł, żeby zainteresować ludzi z branży ślubnej. Ponad  dwadzieścia lat prowadziłem wydawnictwo ślubne wydając periodyki "Kurier Weselny" oraz czasopismo "Ślub i Wesele". W końcu tak długi okres współpracy zrodził sympatię, przyjaźnie zawodowe i nie tylko... to olbrzymi poligon dla wzajemnej współpracy - to niby dlaczego nie? kiedy mam okazję - poinformować ich wszystkich, że pomoc w realizacji projektu jest do podjęcia - wystarczy odrobina dobrej woli i jakaś tam decyzja finansowa. Popiszę sobie od jutra, powspominam, poprzypominam, spróbuje zachęcić do wsparcia. Właściwie może to być skuteczny zabieg dla pozyskania współwydawców mojego tytułu. Strasznie ciekaw jestem jak to zadziała, teraz kiedy już nie łączą nas relacje zawodowe.. Hmm ciekawy eksperyment przed nami. Do jutra, pa.

 

dzień 13

 
                                08.01.2019

Nie przelewki - trzynasty dzień zbiórki i występów na Polakpotrafi. Nie przelewki - piszę w tym sensie nie dotyczącym kolejnej numeracji, a raczej stanu majątku w pu;li wydawniczej. Trzeba coś zrobić koniecznie. Jak już udało się pokazać ofertę, to teraz mocno zabieram się w garść, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się o moim projekcie. To czy zdecydują się wesprzeć jest w zasadzie nie do ustalenia, natomiast pewnym jest, że żeby zdecydowali czy chcą wziąć w tym udział - muszą się o tym dowiedzieć. Oddalam się w zakamarki wiedzy mojej na temat reklamy, marketingu, promocji sponsorowania i skoro świt ruszam z nowymi sposobami na  przyszłe życie mojej książki. Jak już o cyfrach mowa, to w układzie dzisiejszej daty stoją cyfry, które po zsumowaniu każdej z osobna - dają wynik 21 : jednym słowem "oczko". Taki zestaw numerów, to bycza okazja dla pozytywnych zdarzeń. Mam przekonanie, że na koniec dnia będę mógł przedstawić  przewidywany rezultat :)

Tymczasem minęło południe i kolejna informacja o wsparciu. Tym razem słupek wykresy podskoczył o 70 złotych. W nicku wspierającego czytam: p.grzybowski. Nie kojarzę wśród znajomych takiego nazwiska... Zadowolony piszę podziękowanie:

" Serdeczne podziękowanie za udział w przybliżaniu możliwości druku mojego tytułu. Sygnały dobra związane z poddanym ocenie projektem, szczególnie wpływają na moje przekonanie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wiem, wiem - jeszcze daleko do mety. Jednak takie siły jakich dodaje przekonanie o słuszności sprawy - to zjawisko wspomagające dobre spodziewania. Póki co na stronie www.weselefigaja.pl w zakładce Książka, znajdzie Pan spis treści całości. Podświetlone kolorem tytuły stron - są aktywne. Po ich kliknięciu, połączy się Pan z treścią. Mam nadzieję zaprosić Pana do lektury ponownie ale już w towarzystwie miłego szelestu stron:)

Pozdrawiam z mokrego Poznania.
Mariusz Figaj "

Trwa 13 dzień mobilizacji... do zobaczenia przy następnym wydarzeniu :)

 

 

za nami już półmetek

                                                                                                                                                                                                           21 stycznia 2019 r.

Poniedziałek, dnia 21 stycznia , do końca akcji wspierającej pozostało 21 dni - układ lustrzany - dotychczasowy wynik nie zapowiada najlepszych rezultatów akcji ale buduje przekonanie, że projekt nie jest najgorszy i że warto było spróbować :) A tak prawdę mówiąc, to i tak dalej sobie wierzę, że nie ma rzeczy niemożliwych i kolejne 21 dni może przynieść jeszcze nie jedną niespodziankę :)

Muzyka na całego. Jak przystało - w wielkopolskiej izbie - tańce rozpoczynają popularne wiwaty. To dynamiczny spektakl. Z przytupem! A jakże? Rozochoceni muzyką młodzieńcy, w podskokach uderzają harpnikami (biczami) o belki pułapu. Tańczą pojedynczo, parami i w grupie. Drży powała, trzęsą się ściany, kto w tańcu nie zdolny ten usta śpiewem wypełnia. Kto zdolny, ten harce wyczynia i głosem wtóruje. Dopiero początek swawoli, a zabawa już na całego. Nie ma czasu na przerwę. Ruszają goście w tany. Potrafią się bawić kiedy czas zabawy. Już parami suną przez izbę w rytm skocznej polki. Rzadko która siedzi jeszcze pod ścianą na ławie. Bo i usiedzieć nie sprosta, kiedy pod powałą chmury decybeli w rytmach oberka, zaraz potem kujawiaka. I znowu żadnej przerwy żeby oddechu nabrać, tym razem przed krakowiakiem...Taniec za tańcem, tylko wiatrakiem* dzielony. Muzyka na okrągło, nie czas oszczędzać grajków. Chwila wytchnienia i kolejny taniec z wachlarza, taniec zwany okrągłym. Tym razem, to walczyk. Na 1000 pa! Tancerze prowadzą partnerki po sali w doniosłym rytmie; rzaz dwa trzy, raz dwa trzy. Kołysze się towarzystwo w weselnym pejzażu. Przypływa, odpływa. Wymija, obraca do koła. Aż wreszcie melodia się kończy. Czyżby przerwa?

To fragment pisania ze stron "Wesele Figaja - Wielkopolanie na ślubnym kobiercu". Bardzo mi się podoba ten opis wielkopolskiego wesela. W swojej opowieści wydarzenie stawiam na podium polskiej uroczystości:
Bronowice - Kiełczewo - Lipce

W zapowiedzi radiowej usłyszałem, że dzisiaj statystycznie rzecz biorąc, jest najbardziej przygnębiający dzień w roku. Wieść poniosła dalej. A dla mnie jest to dzień jak najbardziej superowy. Wiadomość o tym, czym się ostatnio zachwycam, dotarła na Łamy Gazety Kościańskiej. Zapraszam do lektury. 21 dzień stycznia, jak wspomniałem dla mnie znakomity, do tego szczęśliwe "oczko" (pierwsze w tym roku) no i przede wszystkim Dzień Babci - święto zazwyczaj dorosłych Pań i szerokiej gamy wiekowej: wnuczek i wnuków. Święto bardzo rodzinne jak i ta dzisiaj prezentowana fotografia :) Komu do licha przyszło do głowy, ze dzisiaj 21 stycznia dzień .... inny niż świąteczną aurą spowity.









Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Nullam porttitor augue a turpis porttitor maximus. Nulla luctus elementum felis, sit amet condimentum lectus rutrum eget.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Nullam porttitor augue a turpis porttitor maximus. Nulla luctus elementum felis, sit amet condimentum lectus rutrum eget.

 
 
 
 

NAGŁÓWEK 1