Dziadkowie, czyli globalna prezentacja

Przechwytywanie aaaaaaaaaaaaaJPGPosłałem właśnie swoich dziadków w świat - Adam uśmiechnął się do własnych myśli. To była odpowiednia decyzja i chyba fajny pomysł. Publikując na facebooku ślubną pamiątkę dziadków, spodziewał się trafić do nieograniczonej widowni. Pomysł zrealizował właśnie przed chwilą dla uczestników grupy zatytułowanej: "Kochamy stare fotografie/ We Love Old Photo ". Dwa dni wcześniej trafił na ślad tej facebookowej ferajny. Zaraz go tknęło, że to dobry sposób na nawiązanie kontaktów ze społecznością, żywo zainteresowaną wybranym tematem. Zdjęcia ślubne, które od lat gromadził w swojej kolekcji, powinny zainteresować. Pomyślał, że to dobry sposób na zdobycie szerokiej widowni. Okazja do rozmowy, nowych kontaktów, a być może zdobycia kolejnych eksponatów.

Czarno biała, postawiona w pionie, ślubna fotografia zajęła miejsce w kolumnie prezentacji.
Teraz trzeba wstawić jakiś początek. Adam począł stukać w klawiaturę;

Dzień dobry

Cieszę się, że trafiłem do Waszego obszaru. Na dobry początek, "na w kupne" :) wprowadzam starą fotografię ślubną moich dziadków ze strony ojca. Na ślubnym kobiercu stanęli Jadwiga i Stefan Figaj. Trzydziestolecie dwudziestego wieku miało się ku końcowi.).

Jeszcze raz przeczytał czytał krótki tekst i zdecydowanie kliknął na przycisk "opublikuj".


FB_20160607_07_42_53_Saved_Picturejpg

Fotografia z takim podpisem, rozpoczęła swoją prezentację z dostępem do całego świata.

Pokaz rozpoczęty. Dziadkowie, jak malowani, dwa modele w ślubnych strojach. Początek wybiegu. Za chwilę wyruszą razem pod rękę na wspólny spacer po sali życia. Pierwszy krok postawiony. W dawnych czasach uważano, że robiąc sobie zdjęcie, fotografowane osoby stawały się w ten sposób nieśmiertelne. Teraz właśnie Adam przypomniał sobie tę ciekawostkę. Ponad 90 lat temu, fotograf zatrzymał czas na tym zdjęciu. Stara mądrość trąci prawdą, kiedy bohaterowie odeszli, obraz nadal trwa i jest dostępny dla oczu. Nieograniczonej ilości par.

Bardzo duży bagaż emocji towarzyszył Adamowi tego wieczoru. Pannę młodą pamiętał z pułapu własnych siedmiu lat. W dzieciństwie bardzo dużo czasu przebywał w domu dziadków. Babcia miała duży wpływ na wychowanie młodego człowieka. Dużo ze sobą rozmawiali. Ciągnące się w nieskończoność opowieści starszej pani, wypełniały kalejdoskop - "Multikino" chłopięcej wyobraźni. Babcia była wielokrotnie przewodnikiem jego codziennych zachowań.
 

To było dosyć śmieszne doświadczenie - wspomina Adam. - Babcia Jadwiga przypominała mi o poprawnym i grzecznym zachowaniu wobec innych. Zasadę pozdrawiania słowami "dzień dobry" wpajała mi jak element tabliczki mnożenia. "Pamiętaj, zawsze kiedy spotkasz znajomą osobę, kłaniaj się jej i wypowiadaj słowa pozdrowienia, życząc jej dobrego dnia. I nie zapomnij, za każdym razem ty pozdrawiasz pierwszy.
Dzień dopiero się rozpoczął. Dostałem polecenie odebrania z kiosku prenumerowanej gazety. Dziadek uwielbiał to zajęcie, zawsze po śniadaniu, rozsiadał się w swoim ulubionym fotelu i z niebywałą przyjemnością wertował strony gazety. Byłem dumny z obowiązku dostarczania mu porannych wiadomości. Zbiegłem rześko ze schodów pierwszego piętra. W otwartych drzwiach stała sąsiadka z parteru i druga jakaś pani. Zajęte były żywą rozmową. "Dzień dobry"! - wyrecytowałem na dobry początek. Dzień dobry -- odpowiedziały jedna i druga, uśmiechając się do mnie. Kiosk był zaraz za rogiem ulicy.  Po pięciu minutach, , już wędrowałem z gazetą do domu. Sąsiadki nadal stały w przejściu na klatkę schodową. Oczywiście ukłoniłem się i wypowiedziałem magiczne "dzień dobry". Przerwały rozmowę, odpowiedziały na moje pozdrowienie jednocześnie. Jeszcze kilkanaście schodów i wparowałem do domu z prasówką. U samego progu usłyszałem głos babci -  Zapomniałam ci dać pieniążki na bułki. Masz tu drobne i pobiegnij jeszcze raz do sklepu. Kup pięć bułek i pół zwykłego chleba. 
Podjąłem gotówkę i obróciłem się na pięcie wyruszając w ponowną trasę. Przy wyjściu zastałem nadal rozmawiające kobiety. Wyrecytowałem głośne "dzień dobry". Popatrzyły na mnie uśmiechnęły się i odpowiedziały tymi samymi słowy - "Dzień dobry". Z tym, że ta druga dodała - "chłopczyku". "Dzień dobry chłopczyku". Zapamiętałem ten dodatek do pozdrowienia. Wracając z piekarni ponownie ukłoniłem się i pozdrowiłem ich dzień: - "Dzień dobry Paniom". "Dzień dobry" - odpowiedziały. Po śniadaniu dostałem kolejne zlecenie. Tym razem wiadro ze śmieciami. Trzeba było wynieść bo w kuble spoczywały od wczoraj resztki ryby przygotowywanej na dzisiejszy obiad. Dobywał się już nieprzyjemny zapaszek. Porwałem wiaderko i zniosłem do pojemnika na podwórku. W holu nadal stały te same dwie kobiety. Odwróciły się w moją stronę kiedy pojawiłem się w ich zasięgu. Posłałem ukłon w ich stronę i wypowiedziałem sakramentalne "dzień dobry". Panie odpowiedziały. Wracając z podwórka, także skinąłem im głową na "dzień dobry". Przerwały rozmowę, by odpowiedzieć. Nie minął kwadrans jak babcia stwierdziła, że jednak potrzebna będzie jeszcze butelka oleju. Pomaszerowałem bez słowa. Dopiero mijając w bramie gaworzące jeszcze w najlepsze kobiety, wydobyłem z siebie owe "dzień dobry". Pobiegłem do spożywczaka, na drugą stronę ulicy, a za plecami dobiegły mnie słowa pań stojących wytrwale w przestrzeni bramy. A dokładniej zachwyt jednej z nich - " Co za grzeczne dziecko..."
Traf chciał, że w sklepie akurat była przerwa na przyjęcie towaru. Po dwudziestu pięciu minutach wracałem z butelką oczekiwanego oleju. W bramie stały już trzy kobiety. Dołączyła do nich babcia zaniepokojona moją wydłużającą się nieobecnością. Pozostałym paniom powiedziałem "dzień dobry"...

*

Pik! Pik! - dźwięk dobywał się z komputera, oznajmiał o odebraniu wiadomości. Pod facebookowym wpisem Adama było już siedem polubień i pojawił się pierwszy komentarz. Zaraz po nim drugi i trzeci.

Danuta Mitosek-Sabbo Elegancka para.

Elzbieta Raczkowska Uwielbiam stare ślubne fotografie.

Krysia Urbanowicz W jakim regionie Polski ślub się odbył?

- Ruszyło! Pomysł był jednak dobry. Zapowiadał się sympatyczny wieczór. Adam zarezerwował sobie ten czas na "wielką premierę pokazu kolekcji". Teraz poczuł  się  kreatorem, reżyserem, scenografem i kim tam jeszcze. Specem od mody, nie tyle narzucającym nowe trendy, ile wydobywającym czar popełnionej przeszłości. Pasjonujące zajęcie, przyjemne doznania i cały ten blichtr. Poczuł się w tej roli świetnie. Pod fotografią dziadków przybywały kolejne laiki. Ich sumę porównał z odległością czasową z jaką tkwił w facebookowej rozmowie i wystukał odpowiedź.

Adam Figaj Statystycznie co dwie minuty ktoś zaznacza, że lubi to zdjęcie.:) Niesamowite. Ale by dziadkowie się ucieszyli, a może widzą ten wynik. Dziękuję za okazaną sympatię, tym bardziej że stare ślubne fotografie, to taki mój "konik" O czym przekonacie się niebawem :). Ślub dziadków miał miejsce w Poznaniu.
Danuta Mitosek-Sabbo O ile się nie mylę, Pan Młody jest w surducie.

 

Adam Figaj Tak, to surdut, strój formalny dzienny :)

Danuta Mitosek-Sabbo  Prawdziwie dorównuje w formalności frakowi.

Adam Figaj   W tym przypadku jak najbardziej tak. Porównanie; surdut jak frak, dotyczy wyłącznie wersji dwurzędowej, zwanej po angielsku Prince Albert coat. Przy powiększonym zdjęciu wyraźnie widać , że surdut jest dwurzędowy.

W tym temacie, Adam czuł się mocny,. Jak to mówią - nic co można na siebie włożyć, a nada się do ślubu - nie było mu obce. To z racji zainteresowania, zawodowej wiedzy i wnikliwej obserwacji

Adam Figaj
 Gors koszuli stanowi ciekawy akcent, tym bardziej, że w omawianym przypadku duża jego część jest widoczna.

Danuta Mitosek-Sabbo  Biały kołnierzyk, według wszelkich zasad powinien być odczepiany, sztywny, stojący... :)

Adam Figaj
  w fasonie cesarskim - preferowany do surduta :)

Elzbieta Raczkowska
 Fotografia ślubna, to doskonała ikona czasu, zatrzymanego w kadrze.

Adam Figaj To wierna opowieść, którą można rozwijać słowem, doskonalić wiedzą i radością zapamiętanych szczegółów. Temat rzeka :), w której nurty jeszcze nie raz Was zaproszę.

Halina Rybkowska Panna młoda cudo ! Piękny welon, suknia... Całość super.

 

Sesja zamknęła się poważnym wynikiem 11 superek ( to taka ocena wyższa od polubienia)          oraz 65 polubień. Bardzo dobry rezultat - z a d o w a l a j ą c y ! Od tego czerwcowego wieczoru, przez ponad rok w odległości jednego tygodnia z mniejszymi lub większymi przerwami, w facebookowej dyskusji pojawiały się kolejno ślubne fotografie z kolekcji Adama.
Biel mierzona na śluby, niczym "Matysiakowie" gościła w cotygodniowych odcinkach. Miała swoją stałą publiczność. Wdzięczny temat zachęcał do zabierania głosu, dzielenia się spostrzeżeniami, wiedzą, wrażeniami, zachwytem.

To opowieść o bohaterach z okładki .

Przechwytywanie aaaaaaaaaaaaaJPG